Medytacja Misogi

Kiedyś była to wyrafinowana japońska medytacja - podczas jej wykonywania "zepsuła się", niezdolna do wytrzymania testów, słynny samuraj. Misogi są teraz dostępne dla wszystkich, nawet dla osób starszych i dzieci z łatwością je przechodzą. To prawda, że ​​ta medytacja stała się inna.

Praktyka misogi, podobnie jak większość innych japońskich technik medytacyjnych, pochodzi z Shintoizmu (starożytnej japońskiej religii). Mnisi używali go do pielęgnowania pokory, hartu ducha, cierpliwości i kultu bogów. Stopniowo Misogi migrowały w codzienne życie samurajów, a nawet przedstawicieli klanów ninja i Yakuzów. Legendarni wojownicy kształcili się i doskonalili się, ćwicząc swoje ciało, umysł i ducha na różne sposoby, w tym oddając się misjom, znanym również jako sokosin no gyo. Język rosyjski "misogi" można przetłumaczyć wyrażeniem "zanurzyć się w rzece, aby oczyścić ciało i umysł". Właśnie to robili mnisi i wojownicy - spędzili wiele godzin w lodowatej wodzie, ćwicząc moc ducha. Przez następne kilka dni medytujący siedzieli w pozie. seiza (na kolanach), powtarzając święte teksty.

Oprócz wyczerpującego stwardnienia i modlitw, stosuj specjalną praktykę oddechową suzu (dzwonki z metali ciężkich). Uczestnicy misogi (a może ich być nawet kilkaset) pobili dzwonki i jednocześnie wykrzykiwali pewne sylaby: "Too ho-kami-ami-tame". Połączenie dzwonienia, ostrych okrzyków i głębokiego oddechu przyczyniło się do tego, że stopniowo wszyscy wpadali, doświadczając jednocześnie maksymalnej koncentracji świadomości i niezwykłej klarowności percepcji. W większości japońskich szkół wojskowych i klasztorów Shinto, gdzie praktykowano misogi, medytujący nie tylko trzęsą powietrzem suzui jako dodatkowy test wytrzymałościowy zostali pobici metalowymi dzwonami na tyłach sąsiadki siedzącej z przodu. Podczas medytacji kręgosłup każdego uczestnika utrzymywał 10 000 uderzeń o ogromnej sile. Lub nie mógł znieść, co również zdarzało się przez cały czas.

Dziś misogi w oryginalnej formie oficjalnie mogą praktykować tylko w jednym miejscu - japońskiej szkole sztuk walki, Ichikukai. Został otwarty w 1922 roku w pamięci legendarnego samuraja Yamaoki Tessu, wielbiciela tej okrutnej medytacji. Dziś odważne dusze pochodzą z całego świata, głównie od tych, dla których japońskie sztuki walki stały się integralną częścią życia. Wstęp do Misogi jest obowiązkowym ubezpieczeniem medycznym.

Fakt, że tradycyjne misogi nie jest już praktykowane gdzie indziej poza Ichikukai, nie oznacza, że ​​jest całkowicie zapomniany. Wręcz przeciwnie, dziś ta praktyka, choć w zmodyfikowanej formie, jest bardzo popularna dzięki działaniom wybitnego mistrza Koichi Tohei. Odmienił on proces starożytnej medytacji (chociaż wyznawcy starej formy misogogi zwykle używają czasownika "wykastrowany"), usuwając z niego religijne podteksty i wyniszczające okrutne elementy. Dzisiaj, podążając za przykładem Koichi Tohei, mistrzowie aikido na całym świecie wydają dla swoich uczniów lekką formę misogi - krótkie medytacje oddechowe z wykorzystaniem suzu (tym razem uczestnicy machają dzwonkami w powietrzu, oszczędzając sobie nawzajem), a do tego dźwięku ich duch walki rozwija się i twardnieje.

W Moskwie misogi odbywają się obecnie tylko w Akademii Ki-Aikido. Warto zauważyć, że wśród jego uczestników często można spotkać ludzi "z ulicy", którzy nie angażują się w aikido lub jakiś inny rodzaj sztuk walki. Upierają się, że ta praktyka pozwala im oczyścić umysły i zintensyfikować ich wewnętrzne zasoby, a także uczy ich koncentracji na swoich głównych celach, pozwala im stać się bardziej pewnymi siebie i odpornymi na niepowodzenia. "Kiedy kilkadziesiąt osób w jednym dzwonku pośpiechu zacznie dzwonić, oddychać i krzyczeć, upewnij się, że jakakolwiek depresja, zmęczenie lub stres ulegną zmniejszeniu przed takim atakiem energii", mówi urocza dama Akademii. - Czasami pozwalam sobie na pominięcie sesji z Senseiem. Ale żeby nie przychodzić do medytacji - nigdy nawet nie miałem takiej myśli. "

Metamorphosis from misogi to kolejny przykład adaptacji starożytnej technologii do współczesnych warunków. Jest to przykład tego, jak skomplikowana, poważna praktyka, kiedyś dostępna dla jednostek, stała się niemal rutynową czynnością dla milionów zwykłych ludzi. To prawda, czy słusznie nazywa się technikę sakralną, a to, co jest obecnie praktykowane w sekcjach aikido i szkołach o tej samej nazwie "misogi", to wielkie pytanie.

Obejrzyj wideo: (Wrzesień 2019).